You are here: Home » Dom » Co jest skuteczniejsze od listy TO DO?

Co jest skuteczniejsze od listy TO DO?

Spece od produktywności, książki, blogi i kanały YouTube – dosłownie wszyscy wmawiają nam, jak ważne jest planowanie i tworzenie list rzeczy do zrobienia. Ostatnio natknąłem się nawet na zestaw zadaniaków TuDu dla dzieci. Świetny pomysł promujący odpowiedzialne wychowanie dziecka, nauczenie go organizacji swojego dnia, czy raczej ponury obraz, który szybko zaprowadzi nas do świata, który mogliśmy obejrzeć w niedawnej ekranizacji Małego Księcia? Optowałbym bardziej za tą drugą opcją. Jednak nie o zadaniakach będzie ten wpis, a o problemie, do którego ciągłe planowanie może nas doprowadzić w dorosłym życiu. Co jest więc złego w listach TO DO?
Nie widziałbym w nich niczego niepokojącego, jeśli spełniały by one swoją początkowe zadanie. Określanie priorytetów i „materializowanie” listy problemów do rozwiązania, by nie zaprzątały nam głowy. Przez długi czas byłem „mistrzem organizacji” – PLANOWAŁEM wszystko. Łóżka rano nie opłacało się ścielić – przecież po przebudzeniu jestem najbardziej kreatywny. Warto więc wtedy usiąść do nauki lub pisania kolejnego wpisu. Ścielenie łóżka trafiało więc na listę rzeczy do zrobienia. Kolejna rzecz – rachunki. Odkąd z Kingą zamieszkaliśmy w Warszawie, prowadzimy budżet domowy. Jak myślisz, ile trwa wprowadzenie do excela 1-2 rachunków? Minutę? To dlaczego zamiast robić to codziennie, planowałem cotygodniowe spisywanie? Po tygodniu rachunków się  zwykle trochę nazbiera. A mając przed sobą już nie minutę, a 10-15 na wpisywanie do arkusza nudnych cyferek można się zirytować. Ponadto po tygodniu bez żadnej kontroli wydatków może się okazać, że wydaliśmy więcej niż zaplanowaliśmy. To tylko jedne z przykładów, które można by mnożyć – ile razy wkładasz coś do zlewu zamiast umyć od razu? Ile razy myślisz, że za moment dopiszesz do listy zakupów musztardę i oczywiście tego nie robisz. Ile razy w pracy mówisz komuś, że wyślesz mu jakiś dokument „za chwilę” zamiast zrobić to TERAZ?

Co jest skuteczniejsze od listy TO DO Zorganizowani

Czy my już czasem nie żyjemy w „później”? Czy ta sama czynność wykonana w przyszłości pójdzie nam szybciej? Nawet jeśli tak, to co ze spadkiem produktywności związanym z koniecznością nadzorowania kilkudziesięciu zadań, którymi trzeba się dziś zająć? Czy nie powoduje to stresu? Osobiście wolę niespodziewany telefon i konieczność podjęcia decyzji od razu niż umówione spotkanie. Nie tylko odpada czas na przygotowanie, ale również poziom stresu jest niższy, a przynajmniej trwa on krócej. Czy zwlekanie z wypełnieniem PITu, które „zaplanowałeś” na koniec kwietnia naprawdę kosztuje Cię  mniej stresu niż zrobienie tego momentalnie, gdy masz potwierdzenia wszystkich przychodów? A może chodzi o to, że 31 kwietnia szansa na błąd przy uzupełnianiu formularza jest niższa? Jeśli, tak to koniecznie daj mi znać!

Muszę…

Od tego słowa zwykle zaczynamy, a kończymy „zatankować samochód”, ” kupić kartki świąteczne”, „zapłacić czynsz”, „przelać pieniądze na fundusz inwestycyjny”. Musimy, ale przecież nie teraz! 🙂 Następnym razem kiedy złapiesz się na słowie „muszę” postaraj się skończyć „zrobić to teraz”. I nie tylko mów, ale od razu bierz się do roboty!

Proponuję Ci 3 tygodniowe wyzwanie – za każdym razem, gdy będziesz chciał coś „zaplanować” zastanów się, czy na pewno nie możesz tego zrobić teraz? Zwracaj uwagę zwłaszcza na zadania których wykonanie zajmuje zaledwie moment, jak oddzwonienie do kogoś lub polubienie naszego fanpage’a na facebooku 🙂

Proponuję również zaangażować w wyzwanie swojego partnera – jeśli oboje podejdziecie do tego z uśmiechem to możecie rozwinąć w sobie wiele świetnych nawyków drocząc się w stylu ” o której planujesz umyć tą szklankę po kawie? Pamiętasz chyba, że ja zmywam o 18:06?”… Miłej zabawy 🙂

Jeśli chcesz od razu przećwiczyć to o czym pisałem, to zapraszam do podzielania się w komentarzu swoimi przemyśleniami co do „fałszywego” planowania. Zachęcam również do polubienia nas na facebooku by otrzymywać informacje o nowych (równie dobrych! wpisach). Pamiętaj tylko – zrób to teraz 🙂

 

A jeśli podobał Ci się wpis „Co jest skuteczniejsze od listy TO DO?” koniecznie przeczytaj również: