You are here: Home » Finanse » Nie kupuj tego co najtańsze!

Nie kupuj tego co najtańsze!

Natknąłem się ostatnio na statystyki, z których wynikało, że blisko połowa polskich kierowców kupuje opony z najniższej pułki cenowej. Czy naprawdę wierzymy, że są tak bezpieczne i niezawodne jak droższe odpowiedniki? Może boimy się, że w nocy ktoś na parkingu „pokusi” się o te droższe? A może tak naprawdę czujemy, że nasze pieniądze się gdzieś rozpływają – jedna, druga impreza, niezaplanowany ciuch, codzienna kawa w Starbucksie i lunch ze znajomymi. W końcu gdy przychodzi pora na poważniejsze zakupu stwierdzamy: „Pora wziąć się w garść i zacząć oszczędzać”. Spędzamy wieczór przeszukując oferty Ceneo, Nokout, a następnego dnia fundujemy rodzinie pielgrzymkę po centrach handlowych w poszukiwaniu najtańszego… czajnika bezprzewodowego. W końcu kupujemy model za 30 zł. Co prawda model z niebieskimi wstawkami nie pasuje do wystroju kuchni, ale co począć skoro w sklepie został ostatni egzemplarz? I co z tego, że po 2 miesiącach zacznie cieknąć – przecież mamy czas żeby biegać z reklamacją.

Ile razy będąc o krok od realizacji swojego „małego marzenia” – kupna „idealnego” roweru, telefonu, a nawet rzeczy tak błahej jak czekolada, czy ciastko w kawiarni, zauważyłeś coś tańszego i bez dłuższego zastanawiania się, kupiłeś. Często już w momencie zbliżania karty płatniczej do terminalu czułeś, że coś nie gra. „Przejdzie mi” – pomyślałeś, „przecież to chyba dobrze, że kupiłem taniej…” i odchodziłeś bogatszy, nieraz o kilkaset złotych, wciąż czując że nie tego uczucia się spodziewałeś.

Nie kupuj tego co najtańsze Oszczędność

Nie zarażaj innych

Swoją „chorobą” niestety często zarażamy dzieci. Pod płaszczykiem wychowania i nauki gospodarowania pieniędzmi kupujemy im produkty najgorszej jakości. Nie chodzi o ubranka, z których dziecko niebawem wyrośnie, czy o wypasionego smartfona, którym pociecha byłaby w stanie zaimponować rówieśnikom… i ich rodzicom. Mam raczej na myśli drobiazgi, np. kredki i myśl „Kubuś i tak je połamie” pozwala nam zaoszczędzić – na paczkę papierosów. Twierdzimy, że dopiero gdy dziecko zdradzi prawdziwe zamiłowanie w którejś z dziedzin, kupimy coś lepszego.. A czy Ty mając o kilkanaście lat więcej doświadczeń życiowych, masz ochotę jeździć na rozlatująca się siłownię, mimo że dopiero zaczynasz swoją przygodę z fitnessem? Ciekaw jestem ilu z tych ponurych ludzi, których spotykam codziennie w tramwaju, ma nigdy nieodkryty potencjał Rubensa czy Vivaldiego…

Nic nie jest za darmo

Serwisy takie jak Wikipedia czy YouTube nauczyły nas, że wszystko możemy, a nawet powinniśmy mieć za darmo. Jeśli coś zaczyna kosztować pieniądze czujemy bunt „jak to?!”. Ile płatnych aplikacji, lub wersji „PRO” kupiłeś na komputer lub swojego smarfona w ciągu ostatniego roku? Czy oszczędność jednego dolara na aplikacji jest naprawdę warta noszenia w kieszeni 6 calowego smartfona, z którego cal odpowiada za wyświetlanie reklam?

  • Podoba mi się ten punkt widzenia, bo rzeczywiście oszczędzanie pieniędzy kosztem zdrowia i czasu to żadna oszczędność.

    • Ze zdrowiem zgadzam się w 100% 🙂 Jednak z czasem to już różnie bywa. Warto sobie policzyć ile kosztuje nasz czas, który tracimy nie mając TEGO CZEGOŚ i wtedy ocenić czy dany zakup ma sens czy też nie 🙂 Oczywiście nie wszystko da się sprowadzić do liczb… ale to już temat na osobny wpis 🙂
      Dawid

      • Masz rację, tak skrótowo to napisałam, ale myślałam o sytuacji, w której coś tańszego sprawia, że albo musimy to po krótkim czasie znowu nabyć, naprawić albo bawić się niepotrzebnie zamiast ułatwić sobie praktycznie życie 🙂

  • 100% racja. Ludzie chcą często zaoszczędzić a nie biorą pod uwagę tego jakim kosztem.
    Tyczy się to również każdej innej rzeczy. Lepiej dać za coś raz trochę więcej, coś co będzie lepszej jakości i dłużej nam posłuży.

    • Zgadzam się! To, że jesteśmy oszczędni wcale nie znaczy że kupujemy najtańsze dziadostwo. Oznacza za to, że nie trwonimy pieniędzy na bzdury, które właśnie ujrzeliśmy w reklamie, a pieniądze, czasem nie małe, przeznaczamy na to co naprawdę ma dla nas znaczenie. Druga sprawa, że dla każdego może to być coś innego i w oczach niektórych zawsze wyjdziemy na rozrzutnych 😉
      Dawid

  • Przyznam szczerze, że sama uczę się jeszcze takiego świadomego kupowania. Coraz częściej patrzę jednak na jakość, nie na cenę. Na razie głównie odnosi się to do ubrań i żywności, ale powoli przenoszę to na kolejne „zakupowe działy” 😉 Dzięki za tego posta – to kolejny kopniak do lepszych wyborów!

    • Miło słyszeć, że wpis Ci się spodobał 🙂 Pytanie „czy aby na pewno to nie jest za drogie” czasem się przydaje służąc jako hamulec przed pochopnymi zakupami. 🙂 Jest jednak wiele rzeczy, na których oszczędzanie jest względne, zwłaszcza w dłuższej perspektywie – np. skórzane buty czy torebka nie tylko jest wygodniejsze ale i trwalsza.
      Trzymam kciuki za kolejne dobre wybory 🙂
      Dawid

  • Zbyt często się wybiera się produkt z niższej półki, wierząc, że wytrzyma tyle co wyższa półka. Potem żałuje się, że nie dało tych kilku złotych więcej, bo produkt psuje się po kilkukrotnym użytku.

    • Może ta zaszłość to kwestia wychowania przez osoby które żyły w czasach gdzie cena nie robiła aż takiej różnicy. Wszystko było trwałe, a już na pewno dało się naprawić.
      Dawid

  • Nie zawsze jakość idzie w parze z cena, czasem producenci robią ludzi w konia i po prostu pakują zwykły produkt w czarne, minimalistyczne opakowanie i juz sprzeda się drożej. Nie mowię oczywiście o czajniku za 30zl, który nie będzie nadawał sie do niczego po miesiącu i na dobra sprawę wydasz wiecej, bo sie nauczysz i kupisz nowy. Oglądałam jakiś czas temu program, w którym rodzina dostala do domu produkty z roznej Polki cenowej nie wiedząc ile co kosztowało (opakowania były pozamieniane na te „lepsze” i „gorsze”. Przy niektórych produktach w ogóle nie było różnicy, ale najzabawniejsza była ich reakcja na chleb: dostali dokładnie ten sam, który jedzą zawsze w opakowaniu tańszego produktu. Cały czas narzekali na ten chleb i mówili, ze jeść sie go nie da 😉 Wypowiadał sie tez szef kuchni jednej z tych „drogich restauracji”, powiedzial, ze nie ma różnicy smakowej w makaronach tak naprawdę i w restauracjach często serwują najtańszy możliwy (nie wiem czy tak samo jest z polskimi makaronami jajecznymi) Oczywiście nie ze wszystkim tak jest. W życiu nie wybiorę mięsa beznadziejnej jakości, bo szkoda w siebie takie wpychać, juz wole zrobić danie jarskie. Myśle, ze jednak trzeba rozsądnie patrzeć na ceny i ich stosunek do jakości, często drogie produkty są przereklamowane.

    • Zgadzam się z Tobą! We wpisie bynajmniej nie chodziło mi o namawianiu Was do kupowania tego co drogie, tylko dlatego że drogie=lepsze 😉 W wielu przypadkach, weźmy np. żel pod prysznic płacimy głównie za markę. Podobnie jest w przypadku odzieży. Widzę to na przykładzie chociażby koszul – te najtańsze faktycznie niszczą się szybciej, ale powyżej pewnej magicznej kwoty różnica jest niezauważalna. Kolejne złotówki wydajemy więc wyłącznie na logo.
      Ważne więc by potrafić wyłapać tą „magiczną cenę” dla każdego z produktów. Nie kupować tego co najtańsze, ale wybrać coś na miarę swoich potrzeb.
      Dawid