You are here: Home » Motywacja » 8 rzeczy, których nauczyłem się w 47 minut

8 rzeczy, których nauczyłem się w 47 minut

Pierwsze zawody za mną. Gdyby nie troska Kingi medal zapewne zbierałby już kurz. We mnie natomiast dojrzało parę refleksji – lekcji życia z Biegu Niepodległości, którymi chciałbym się dziś podzielić. Za to właśnie kocham bieganie – dostarcza gigantycznej ilości odniesień, które możemy wykorzystać w innych sferach naszego życia.

1. Nie męcz się biegnąc za kimś

Staraj się iść przez życie w swoim tempie. Decydując się na bieg w grupie, peletonie często szukasz jedynie wymówki do tego, by zwolnić, odetchnąć i móc powiedzieć „przecież Oni biegli tak samo szybko”. Ale czy to był kres Twoich możliwości, kres Twojego potencjału? Jeśli możesz przyspieszyć i dzięki temu zrobić więcej fajnych rzeczy wykorzystaj to! Biegnąc czyimś tempem osiągniesz tylko to, co Oni a dodatkowo staniesz się zależny od ich kaprysów i ciągłych zmian tempa.

2. Zostań własnym pacemakerem

Czułem się jak po Armagedonie. Ulica była pusta, przede mną żadnych biegaczy, ani samochodów. Na chodnikach pojedyncze osoby z aparatami utrwalające tych, którzy ‚ocaleli”. To nie początek filmu SF, a moje wspominania z pierwszego kilometra biegu. Oderwałem się wtedy od swojej grupy i zacząłem ścigać tą, która wystartowała parę minut wcześniej. Przez chwilę byłem tylko ja, droga i równe tempo, które wypracowałem na treningach. No właśnie, własne tempo! Postaraj się je poznać nie tylko w sporcie ale i w codziennym życiu, pracy i przy prowadzeniu biznesu. Niech Twoje działania nie będą pochopne, podyktowane jedynie nagłymi zrywami konkurencji. Nie próbuj nikogo ścigać ani przed nikim uciekać. Wyznacz sobie cel i małe kroki zbliżające Cię do jego realizacji. Później systematycznie, w równym tempie realizuj je. Utrzymuj tempo i zostań własnym pacemakerem.

3. Ostatni będą pierwszymi

Na co dzień biegam wyłącznie rekreacyjnie, by zresetować się po pracy. Bez zegarka, bez Endomondo, bez szczegółowego planowania trasy. Mając dość mgliste pojęcie o tym, jakiego czasu oczekiwać zdecydowałem się na start z piątego, tylnego sektora. Co mnie zdziwiło – startując z tylnych sektorów już na początku zaczynasz wyprzedzać tłumy ludzi, którzy niejednokrotnie przecenili swoje umiejętności. Jeśli to Twoje pierwsze zawody, zbudujesz w sobie wspaniałe przeświadczenie, że jeśli tylko chcesz to potrafisz to osiągnąć i że nie ma znaczenia gdzie startujesz, ale gdzie skończysz. Podobnie jest w codziennym życiu. Zacznij od czegoś małego. Zrób ten pierwszy krok, a okaże się że Twoja firma, blog i inicjatywa rozwija się szybciej niż przewidywałeś. Zacznij od czegoś małego, a na duże przyjdzie jeszcze czas.

4. Przyspiesz przed wiaduktem

Trasa biegu niepodległości wiedzie przez wiadukt rozciągający się nad Alejami Jerozolimskimi. Wiele osób przed wspomnianym wiaduktem zwalnia, podświadomie oszczędzić siły na czekający ich podbieg. Ty jednak nie tylko podczas biegu ale i w codziennym życiu rób inaczej -przyspiesz lub przynajmniej utrzymaj dotychczasowe tempo. W ten sposób zyskasz niesamowitą pewność siebie widząc kolejne grupy ludzi pozostające za Twoimi plecami. Każda, przeszkoda, każde wzniesienie i nawet każdy wiadukt musi się kiedyś skończyć, a Ty podczas zbiegu będziesz miał czas na regenerację.

5. Nie myśl o ostatniej prostej, inni też się jej boją.

Przed biegiem myślałem trochę nad taktyką na swój pierwszy start i tym, że przyspieszanie na ostatniej prostej nie jest moją mocna stroną. Miewałem czarne scenariusze, w których osoby wyprzedzane na trasie rewanżują się na ostatnim odcinku. Na szczęście po przekroczeniu linii startu zapominałem o wszystkich obawach. Te rzecz jasna się nie sprawdziły się. Może dlatego, że rywale nie dostrzegli ostatniej prostej na pozbawionej zakrętów trasie? 😉

W życiu jak w biegu – nie pozwól by strach przed tym, co będzie kiedyś sparaliżował Cię. „Pożyjemy, zobaczymy” jak mówiła moja Babcia. Nie próbuj każdorazowo, na siłę rozwiązywać wszystkich problemów, które potencjalnie mogą stanąć na Twojej drodze. W większości przypadków to walka z wiatrakami czy hydrą o ciągle odrastających głowach. Pamiętaj, że 70% rzeczy których się boisz nigdy się nie wydarzy. Skup się przede wszystkim na tym dlaczego coś robisz. Odnajdź w sobie motywację i daj z siebie wszystko. Jeśli na każdym kroku będziesz najlepszą wersją siebie, to bez problemu przekujesz „dlaczego” w „jak” i znajdziesz sposób realizacji swojego celu.

8 rzeczy, których nauczyłem się w 47 minut - lekcje życia z Biegu Niepodległości

6. Znajdź w swoim życiu chodnik

Ile czynności w swoim życiu wykonujesz automatycznie, nie zastanawiając się nad nimi? Potęga nawyku, co? 😉

Biegnąc widziałem mnóstwo ludzi usilnie próbujących wyprzedzać się zatłoczonym asfaltem. Gdy widzisz, że ulica jest zatłoczona zamiast biec slalomem  między ludźmi, znajdź inną drogę. Poszukaj w swoim życiu, codziennych czynnościach innej ścieżki, rozwiązania którego wielu nie dostrzega, a które może dać Ci nowe możliwości.

7. Bez wglądu jaki mały zaczynasz, zacznij

Zbyt często traktuję życie jak dzień ślubu, gdzie wszystko musi być zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. Planuję życie, organizując kolejne próby zamiast żyć „a vista”. W biegu na szczęście wystąpiłem i wiesz co? Nie musisz być najlepszy i mieć 100% szansy na zwycięstwo, by zacząć realizować marzenia.

Gdy zaczynałem bieg widziałem osoby z pierwszej grupy zbliżające się do finiszu. W takiej sytuacji tylko od Ciebie zależy czy stwierdzisz „jestem gorszy”, „nigdy nie będę tacy jak oni” czy zamiast tego dostrzeżesz jak olbrzymie stoją jeszcze przed Tobą możliwości rozwoju . Taka myśl zamiast Cię przytłaczać i paraliżować będzie dodawała Ci motywacji, by stawiać przed sobą kolejne wyzwania i by nie spoczywać na laurach.

8. Chłoń to co Cię otacza -masz tylko jedną szansę przeżyć TĘ chwilę

Nie jestem fanem biegania ze słuchawkami. Nawet gdy się już przełamię zwykłe nadrabiam zaległości w podcastach lub słucham audiobooków. Przed Biegiem Niepodległości nie miałem wątpliwości – biegnę bez słuchawek! Bo czy jest sens słuchać podcastu, który będzie dostępny każdego kolejnego dnia, gdy Ty jesteś pierwszych zawodach?

Myślami zbyt często wybiegam w przód, myślę, co mogę osiągnąć w przyszłości poświęcając teraz. Kolejna przeczytana książka, ukończony kurs, napisany wpis , wszystko czekające na przyszłą gratyfikację, ukoronowane godzinami pracy… po pracy. Może jednak czasem warto skupić się na teraz? Postaraj się częściej zdejmować w swoim życiu słuchawki, czymkolwiek one dla Ciebie są. Jeśli to zrobisz znów usłyszysz doping zupełnie obcych Ci ludzi, „rotę” w wykonaniu orkiestry wojskowej i pstryknięcia aparatu… którego na co dzień nie słyszysz wykonując kolejne zdjęcie mające przynieść Twojemu blogowi sukces – w przyszłości.

  • W bieganiu lubię to, że uczy dystansu do siebie i jego mechanizmy da się przenieść na pozostałe sfery życia. Podobał mi się zwłaszcza punkt 4 – nie zwalniać, tylko przyspiesz.

    • Dystansu do siebie? Hmm, nigdy o tym w ten sposób nie myślałem, ale faktycznie tak chyba jest. Gdy wychodzimy biegać i widzimy kolegów i koleżanki z dłuższym stażem które po raz kolejny nas dublują trzeba mieć dystans do siebie, zresztą pokorę również…
      Dawid

  • HankaSkakanka.pl

    Bieganie to nie moja bajka, ale podziwiam ludzi, którzy to robią i czerpią z tego przyjemność.

    • Przez bardzo długi czas też tak uważałem. Przecież będę zmęczony, przecież to szkodzi stawom, przecież… to był dopiero początek mojej listy wymówek 🙂 W końcu za namową Kingi spróbowałem i dziś bez biegania nie wyobrażam sobie już życia. To jak świeżo i kreatywnie myśli się po półgodzinnym biegu jest nie do opisania.
      Tego nie da się zastąpić kawą czy tabletkami „sesja”. Ostrzegam jednak, że gdy już „zaskoczysz” to uzależnia bardziej niż kawa 🙂
      Dawid

  • ja niezbyt lubię biegać, ale… podziwiam

  • same mądrości… choć ja nienawidzę biegać… dlatego podziwiam Cię!

    • A próbowałaś? 🙂 Ja też nienawidziłem biegać… do czasu gdy samemu nie spróbowałem pierwszy raz 😉