You are here: Home » Motywacja » 9 lekcji życia, które dał mi Bieg Niepodległości – cz. 1

9 lekcji życia, które dał mi Bieg Niepodległości – cz. 1

Życie jest jak zawody. Każdy z nas ma swoją metę. Jedni dobiegają tam wcześniej, inni później. Czasami zatrzymujemy się lub gubimy trasę. Spotykamy innych biegaczy, z którymi wszystko staje się łatwiejsze, a czasem musimy uprać się z samotnością. Każdy krok może nas czegoś nauczyć, a upadek sprawić, że stajemy się silniejsi.

11 listopada wystartowałam w swoich drugich zawodach. Wszystko poszło idealnie i zgodnie z planem. Udało mi się osiągnąć upragniony czas. Czy można coś zrobić, by i w życiu wszystko szło tak dobrze? I jakie lekcje życia płyną dla nas z biegania?

1. Wyznacz sobie cel

I w bieganiu i w życiu to chyba jedna z najistotniejszych spraw. Kiedy zapisujemy się na zawody, dużo łatwiej zmobilizować się do treningów. Wiemy dokładnie, kiedy czeka nas ten najważniejszy sprawdzian i na czym będzie on polegał. Możemy się do niego dobrze przygotować. Jeśli zależy Ci na czymś bardzo mocno postaw przed sobą konkretny cel. Nie chodzi tu o coś abstrakcyjnego, ale o coś co będziesz mógł zweryfikować. Zamiast mówić, że staniesz się lepszą panią domu, postanów sobie, że w kolejnym tygodniu będziesz sprzątać 30 minut dziennie. Zamiast planować, że w ciągu najbliższych miesięcy popracujesz nad swoją pasją, zapisz się na kurs, który Ci w tym pomoże lub wygospodaruj konkretny czas w tygodniu, który na to przeznaczysz. I tak samo, jak z zapisywaniem się na zawody – zapisz swój cel, podpisz umowę z samą sobą i konkretnie ją realizuj.

2. Nie poddawaj się zbyt łatwo

Kiedy zaczynałam bieg, miałam na niego dokładny plan. Zaczynam wolniej, kończę szybciej. Wiedziałam, że nie mogę zwracać uwagi na mijających mnie biegaczy i muszę biec swoim tempem. Takie podejście wcale nie jest łatwe. Kiedy zostaje się w tyle, łatwo jest się poddać. Można też zrzucić wszystko na niesprzyjające okoliczności. Podczas biegu niepodległości nie było pięknej pogody. Silny wiatr i padający co chwilę deszcz. Wielu popukałoby się w czoło zamiast wyjść biegać. Dokładnie tak, jak w życiu. Kiedy przychodzą pierwsze trudności, łatwo zrezygnować. Wydaje nam się, że inni są lepsi, a wysiłek który w coś wkładamy idzie na marne. Łatwo też poddać się i zrzucić wszystko na niesprzyjające okoliczności  – brak talentu, okropnego szefa czy jesienną depresję. Czasem zatrzymujemy się już kilka metrów od startu. Nasz zapał nagle gaśnie, choć jeszcze niedawno był tak ogromny. Przypomnij sobie teraz, z czego ostatnio zrezygnowałeś. Może coś było Twoim wielkim marzeniem, celem, o którym opowiadałeś tylu osobom. Może warto do tego wrócić i nie zrażać się pierwszymi trudnościami i pozornym niepowodzeniem?

9 lekcji życia, które dał mi Bieg Niepodległości

3. Znajdź kogoś, kto Cię poprowadzi

Każdy biegacz, który ma już za sobą zawody na dłuższych dystansach doskonale wie, kim jest zając, balonik, czy pejs. Jego zadaniem jest dobiegnięcie na metę w ściśle określonym czasie. Jeśli jest nam trudno kontrolować swoje tempo, możemy śmiało zaufać pacemakerowi. Wystarczy, że będziemy się go trzymać, a uda nam się osiągnąć swój cel. Dla mnie celem było przebiegnięcie 10km poniżej godziny. Na linii startu ustawiłam się za sympatycznym panem z balonikami oznaczającymi magiczne 60 minut. On stał się moim liderem, a ja postanowiłam nie spuszczać go z oczu. Chociaż na początku pozwoliłam mu się trochę oddalić, to nie traciłam go z pola widzenia. W odpowiednim momencie przyspieszyłam, by w końcu go dogonić i przegonić. Taki lider jest też bardzo potrzeby w życiu. Może być nim Twój autorytet, ktoś komu udało się pokonać problem, z którym Ty akurat się mierzysz. To może być ktoś z Twoich bliskich, przyjaciel lub też ktoś zupełnie obcy. Poznaj jego historię, odkryj w jaki sposób udało mu się osiągnąć to, do czego dążysz. Nie musisz naśladować każdego jego kroku, ważne byś nie tracił go z oczu i pozwolił mu być Twoim przewodnikiem.

4. Zregeneruj siły

Na 5 kilometrze biegu niepodległości ustawiono punkt, w którym można było napić się wody. Nie zdawałam sobie sprawy, że te dwa łyki, wypite na szybko, mogą tak pomóc. To tak, jakby dostało się dodatkowego kopniaka, skrzydeł, które poniosły dalej, aż do mety. W naszym życiu też potrzebne są momenty na regenerację. Czasem warto się zatrzymać, zwolnić trochę, zaczerpnąć ten przysłowiowy łyk wody. Jesteśmy coraz bardziej zabiegani. Zapominamy o tym, jak ważny jest dla naszego organizmu sen i odpoczynek. Takim łykiem wody w czasie ciężkiej trasy może być spokojny wieczór spędzony w domu, z dobrą książką, odcięcie się choć na chwilę od wszystkich problemów, rozmowa z kimś bliskim, poświęcenie czasu dla swojej pasji czy po prostu – dobry, długi sen. Chcąc napić się wody w czasie biegu musimy lekko zwolnić. Przy punkcie jest zwykle mały tłok. Niektórym wydaje się, że nie warto się zatrzymywać i pomijają go. Nie bój się stracić czasu na regenerację- dzięki temu zyskasz dużo więcej.

5 kilometr to dopiero półmetek Biegu Niepodległości. Jeśli chcesz towarzyszyć mi dalej w tej przygodzie i poznać 5 kolejnych lekcji życia, zapraszam na mój kolejny wpis – już niebawem 🙂