You are here: Home » Motywacja » Jak to jest z tym przytulaniem?

Jak to jest z tym przytulaniem?

Trudno sobie wyobrazić ile korzyści niesie ze sobą przytulanie. Redukuje stres, pogłębia wieź emocjonalną i fizyczną, zmniejsza ból – przekonał się o tym chyba każdy, kto w dzieciństwie przewrócił się lub skaleczył palec. 🙂 Ponadto, w czasie przytulania wydziela się hormon zwany oksytocyną dający nam poczucie szczęścia i zaufania. Do jego wydzielenia wystarczy zaledwie 10 sekund! Nic więc dziwnego, że przytulamy się często – średnio pochłania nam to 12 godzin w ciągu roku. 🙂

Niestety wielu ludzi będący w długich związkach, zaczyna coraz rzadziej okazywać sobie bliskość w ten właśnie sposób. Czy to znak, że uczucie pomiędzy nimi wygasło? Niekoniecznie. To znak, że zaczęli wiązać z przytulaniem ból, cierpienie i poczucie straty, a nie wszystkie pozytywy, o których wspominałem we wstępie. Jak do tego dochodzi? Jak temu zaradzić? Już tłumaczę.

Jak to jest z tym przytulaniem Zorganizowani

U podstaw całego procesu leży coś, co NLP nazywa kotwiczeniem. Jeśli np. w przeszłości, po rozstaniu się z partnerem słuchałaś w kółko jednej i tej samej piosenki, to może się okazać, że nawet po kilku latach usłyszawszy tę melodię momentalnie wpadniesz w melancholie. To właśnie jest kotwiczenie – połączenie, na poziomie podświadomym konkretnego zachowania, gestu bądź przedmiotu (w tym przypadku konkretnej piosenki) z określonym stanem emocjonalnym.

Kotwiczenie nie działa tylko na emocje negatywne. Można je również wykorzystać np. do rozśmieszania ludzi, z czego doskonale zdają sobie z tego sprawę komicy i aktorzy kabaretowi. Wypowiadają zabawną kwestię i dodają do tego specyficzny gest, wyraz twarzy, lub komentarz. Przy następnej zabawnej scenie powtarzają charakterystyczne zachowanie. Później wszystko dzieje się już lawinowo. Twarz aktora przybiera charakterystyczny grymas, lub wypowiada on tylko jedno słowo, a widownia reaguje falą trudno wytłumaczalnego śmiechu. Tyle na temat kotwiczenia. Jak jednak kotwiczenie wiąże się z przytulaniem? Zastanówmy się…

Jak to jest z tym przytulaniem Zorganizowani

Poznajesz swoją drugą połówkę. Jest idealnie. Macie dla siebie mnóstwo czasu. Spędzacie wiele emocjonujących chwil, podróżujecie i… przytulacie się. Każde kolejne przytulenie, któremu towarzyszą silne pozytywne emocje wzmacnia pozytywną kotwicę „odpalaną” podczas tego gestu. Robicie dokładnie to samo, co komik  wzmacniający w ludziach powiązanie pomiędzy śmiechem a konkretnym grymasem.

Prędzej czy później natrafiamy jednak w naszym życiu na problemy. Co robimy, gdy bliska nam osoba dowiaduje się o śmierci babci? Przytulamy ją. Co robimy gdy ma kłopoty w pracy? Przytulamy. Co robimy po kłótni? Przytulamy się. Co robimy widząc, że wpadamy w finansowe tarapaty? Przytulamy, pocieszając, że „wszystko będzie dobrze”.

I jest – wykorzystujemy pozytywne emocje zakotwiczone w tym prostym geście.  Poprawiają one nasz humor, redukują stres, zwiększają poczucie szczęście. Każde naczynie ma jednak swoje dno i jeśli nie będziemy nic do niego dolewać w końcu się wyczerpie. Podobnie jest i w przypadku zakotwiczonych emocji. Jeśli będziemy korzystać z przytulania, (lub innych podobnych gestów) jedynie w sytuacjach trudnych, z czasem przestaniemy odczuwać pozytywne emocje niegdyś mu towarzyszące. Zamiast tego zaczniemy z przytuleniem wiązać ból po śmierci babci i zdołowanie po utracie pracy. Nietrudno się domyślić, że stąd już tylko krok, do ograniczenia fizycznej bliskości  do kryzysowych momentów naszego życia.

Jak więc nie utracić radości płynącej z przytulania? Nie chodzi rzecz jasna o to, by przestać pocieszać osoby, które znalazły się w dołku. 🙂 Chodzi o to, by regularnie, najlepiej kilka razy dziennie, uzupełniać „naczynie” okazując sobie w ten sposób czułość. Róbmy to bez okazji, lub gdy znajdujemy się w pozytywnych stanach emocjonalnych – np. wychodząc z kina po świetnym filmie, ciesząc się z przebiegniętego półmaratonu czy choćby po zjedzeniu pysznego, wspólnie przyrządzonego obiadu. Nie rezerwuj przytulania na chwile kryzysowe. Dawaj sobie i swoim bliskim radość płynącą z tego prostego gestu każdego dnia!

 

A teraz przestań czytać i obejmij tych na których Ci zależy! A jeśli nie ma ich w pobliżu, przynajmniej wyślij im SMSa, że nie możesz się już doczekać kiedy się przytulicie. Miłego dnia! 🙂

 

Podaj dalej

Spodobał Ci się wpis? – udostępnij go na swoim facebooku! (Pamiętaj jednak, że przytulenie drugiej połówki ma pierwszeństwo! 🙂

 

Jeśli spodobał Ci się wpis „Jak to jest z tym przytulaniem?” koniecznie przeczytaj również: