You are here: Home » Produktywność » Jak zaplanować nadchodzący rok, by konsekwentnie realizować marzenia?

Jak zaplanować nadchodzący rok, by konsekwentnie realizować marzenia?

W ciągu ostatnich kilku lat wiele zmieniło się w moim życiu. Ślub, pierwsza praca, doktorat, a w minionym roku narodziny syna. Sporo zmieniło się również w moim podejściu do przyszłości i wiary w to, że mam na nią realny wpływ. „Noworoczne postanowienia” ustąpiły miejsca ustalaniu celów na kolejny rok.
W tym tekście przedstawię, jak ten proces wygląda i jak krok po kroku zaplanować nadchodzący rok.

 

Dlaczego zacząłem planować nadchodzący rok?

Cele na kolejny rok po raz pierwszy ustaliłem będąc na ostatnim roku studiów. Miałem wtedy jednak sporo wątpliwości:

  • Czy to nie jest strata czasu?
  • Czy zbytnio mnie to nie organiczny?
  • Czy ustalenie celu takiego jak „ukończę studia z wyróżnieniem” nie jest nadmierną pewnością siebie i czy w razie porażki dodatkowo mnie to nie przytłoczy?

Postanowiłem jednak spróbować – zapisałem wtedy tylko kilka celów i zapomniałem o liście. Odnalazłem ją po kilku latach – wszystkie cele były zrealizowane.

Mam wrażenie, że sam proces planowania bywa czasem ważniejszy niż plan będący jego rezultatem. Ukierunkowuje on nasze myśli na to, czego pragniemy i jakimi drogami możemy to coś zdobyć. Działa to jak pewien filtr pozwalający dostrzegać okazje i możliwości mogące nam pomóc w realizacji naszych postanowień.

Ponadto zaplanowanie roku wymaga ode mnie jasnego określenia priorytetów i nazwania po imieniu tego, na czym mi w życiu zależy. A w ten sposób dużo łatwiej mówić „nie” sprawom, które w żaden sposób nie przyczyniają się do realizacji moich postanowień.

 

— Jak zaplanować nadchodzący rok? Moja metoda w 10 krokach —

 

Krok 1. Zaczynam planować rok z wyprzedzeniem i przeznaczam na to dostateczną ilość czasu

Planowanie rozpoczynam zwykle z początkiem grudnia. Świadomie przeznaczam też na ten proces odpowiednią ilość czasu – w ubiegłym roku całość zajęła mi jakieś 20 godzin.

 

Nie przeraziłeś się? Czytasz dalej? Super! 🙂

 

Ja szczerze mówiąc nie uważam, że to dużo – planuje przecież 365 dni, a 20 godzin zdażyło mi się poświecić na planowanie tygodniowych wakacji…

Ponadto podpisuję się pod stwierdzeniem, że nie planując planuje porażkę.

 

Krok 2. Gromadzę luźne pomysły na to, czego bym chciał

Ten proces jest najbardziej rozłożony w czasie. Pomysły na to czego byśmy chcieli snujemy przecież przez cały rok. Ja staram się je jednak na bieżąco notować. Korzystam w tym celu z  elektronicznego notatnika Evernote.

Grudnia NIE zaczynam natomiast od przejrzenia wspomnianej przed momentem listy. Zamiast tego zastanawiam się  „co jeszcze mógłbym do niej dopisać – co mógłbym zrobić, gdzie pojechać, co zobaczyć, przeżyć, kupić w nadchodzących latach?

Co istotne – na tym etapie nie skupiam się jedynie na najbliższym roku. Wiele z celów, które mam – chociażby „zrobienie” doktoratu to cele długoterminowe. Muszą być one (lub ich części) wzięte pod uwagę podczas planowania nadchodzącego roku.
(Innymi celami długoterminowymi może być np. zakup mieszkania, przebranżowienie się czy jakaś większa i bardziej kosztowna podróż)

Uwaga: Gromadząc pomysły na cele na nadchodzący rok, nie analizuję ich od razu pod kątek „czy to jest możliwe”. Zaczynam raczej od określenia czego bym chciał. Nawet jeśli coś jest dla mnie niemożliwe w nadchodzącym roku, może jest szansa, by się odpowiednio przygotować, zgromadzić środki, wiedzę i zrealizować ten cel w kolejnych latach?

 

Krok 3. Przyporządkowuje cele do obszarów życia

Dla mnie takimi obszarami są rodzina, praca, rozwój osobisty, finanse, sport i zdrowie. Dla Ciebie mogą być one rzecz jasna nieco inne.

Planując nadchodzący rok staram się ustalić co najmniej 1 cel dla każdego z obszarów. Pomaga to zachować relatywny balans i nie zaniedbywać pewnych sfer życia.

 

Krok 4. Doprecyzowuje cele na kolejny rok zgodnie z zasadą celów SMART

Do tego momentu moje „cele” były raczej listą pobożnych życzeń – często niejasne, niemierzalne i tym samym trudne do osiągnięcia. Przykładami tu może być „posunąć do przodu doktorat”, „zadbać o kondycję” czy „rozpromować bloga”.

Na tym etapie korzystam z zasad definiowania celów SMART, by doprecyzować czego konkretnie chce. W dużym uproszczeniu cele SMART to cele:

  • Skonkretyzowane (Specific) – co dokładnie chce zrobić/osiągnąć/doświadczyć/kupić?
  • Mierzalne (Measurable) – ile czytelników pozyskam; ile artykułów opublikuje; jaki czas uzyskam w maratonie?
  • Osiągalny (Achievable) – Czy zakładane liczby są możliwe do osiągnięcia?
  • Istotny (Relevant) – Dlaczego cel jest dla mnie istotny? Czy naprawdę zależy mi na jego realizacji?
  • Określony w czasie (Time Specific) – do kiedy/ kiedy zrealizuje cel? (np. do końca września przebiegnę maraton)

Użycie podejścia SMART sprawia, że dotychczas mgliste cele nabierają wyrazistości:

  • „posunąć do przodu doktorat” -> „Do końca 2019 roku napiszę część teoretyczną rozprawy doktorskiej, mającą min. 50 stron i cytującą min. 100 publikacji innych autorów.”
  • „zadbać o kondycję” -> „Będę biegał 3 razy w tygodniu; tygodniowo pokonując co najmniej 20 km”
  • „zadbać o finanse” -> „W 2019 roku osiągnę co najmniej 4%, średni zysk z inwestycji.”

 

Krok 5. Układam cele na kolejny rok według priorytetów

Dla każdego z obszarów życia porządkuję cele według ich priorytetów i atrakcyjności.

 

Krok 6. Sprawdzam czy cele ze sobą współgrają (sprawdzenie ekologii)

Dobrze gdy cele na dany rok współgrają ze sobą i tworzą harmonijną całość.

Stosunkowo łatwo połączyć ze sobą cele związane np. ze schudnięciem, dbaniem o zdrowie i osiągnięciami sportowymi (np. przebiegnięciem maratonu).
Z drugiej strony cel związany ze spędzaniem większej ilości czasu z rodziną może gryźć się ze studiami podyplomowymi czy zakładaniem własnej firmy.

Nie chodzi jednak o to, by od razu wykreślać to, co do siebie nie pasuje. Chodzi raczej o to by zdawać sobie z tego dysonansu sprawę i próbować go łagodzić. Dla przykładu szykując się do maratonu możesz mieć mniej czasu dla partnera. Możecie jednak rozważyć wspólne treningi, chociażby raz w tygodniu.

 

Krok 7. Wybieram cele, które rzeczywiście zrealizuję

Na tym etapie niektórym celom mówię NIE.

Czasem wynika to ze sprzeczności danego celu z innymi planami na dany rok. Innym razem ich czasochłonność przekracza moje możliwości i w najlepszym razie muszę je odłożyć na kolejne lata.

 

Krok 8. Rozbijam cele strategiczne na cele taktyczne, zadając sobie pytanie „jak osiągnę ten cel?”

Do każdego celu prowadzi wiele dróg. Na tym etapie zastanawiam się, którą obrać.

Przykładowo schudnąć można biegając w parku; chodząc na siłownie czy basem albo stosując odpowiednią dietę. Na tym etapie zastanawiam się, którą opcję albo ich kombinację wybiorę,

Podobnie jest z planowaniem wakacji: czy „ogarniemy” wszystko sami, czy raczej postawimy na all inclusive? Czy mamy jakiś konkretny pomysł na miejsce docelowe, czy raczej zdamy się na sugestie biur podróży lub atrakcyjne ceny biletów? Jak będziemy tych okazji szukać?

Realizacja wielu celów składa się ponadto z etapów, które trzeba wyszczególnić. Przykładowo planując remont domu trzeba (w dużym skrócie):

  • Stworzyć plan (zrobię to samemu czy zlecę?)
  • Stworzyć kosztorys
  • Znaleźć ekipę i ustalić termin
  • Przeprowadzić remont
  • Wybrać i zamówić meble i sprzęty,

Każdy z tych kroków będzie pewnym kamieniem milowym na drodze do realizacji tego konkretnego celu. Warto dla każdego z nich ocenić czasochłonność oraz planowany termin zakończenia.

Czym więcej etapów wyróżnimy na drodze do naszego celu tym łatwiej będzie nam ocenić ich czasochłonność oraz rozliczyć się z ich realizacji.

Na koniec, przy każdym z głównych, „strategicznych” celów wyznaczonych w kroku 4 wpisuję ilość godzin potrzebnych na jego realizację oraz (o ile dotyczy) szacowany koszt.

 

Krok 9. Weryfikuję realistyczność swoich planów i rozkładam realizację celów na przestrzeni całego roku

Usłyszałem kiedyś, że jako ludzie często przeszacowujemy ile możemy zrobić w ciągu roku, nie doceniając jednocześnie, do czego jesteśmy zdolni w przeciągu dekady. Coś w tym jest…

Niestety, rok ma tylko 8760 godzin. Z czego sporo odpadnie nam na sen, pracę i inne codzienne zajęcia. Chcąc uniknąć frustracji trzeba brać to pod uwagę oceniając realistyczność naszych planów. Ja robię to w 2 etapach:

  1. Szacuję ile „wolnego” czasu będę miał do dyspozycji w przeciągu kolejnego roku, a następnie porównuję ją z suma czasu potrzebnego na realizację poszczególnych celów.
  1. W Excelu przygotowuję grafik całego roku (1 kolumna na tydzień), a następnie rozmieszczam w nim poszczególne etapy dla każdego z celów. Ponadto w komórkach wpisując czas, który chce w danym tygodniu poświęcić na realizację konkretnego etapu.
    Arkusz ten pomaga mi rozłożyć cele w miarę równo na przestrzeni całego roku i uniknąć (albo raczej ograniczyć) ilość sytuacji, w których mój plan przekracza ilość dostępnego czasu – powiedzmy w sesji.

 

Krok 10. Określam zasoby, którymi dysponuję oraz których będę potrzebował by osiągnąć cel

Realizacja celów wymaga pewnych nakładów – czasu, pieniędzy, czasem specjalnego sprzętu, wiedzy lub zwyczajnie – kontaktów.

By jeszcze lepiej przygotować się do realizacji swoich celów robię w związku z tym listę zasobów, które mogą mi w tym pomóc – proces ten w szczegółach omówiłem w osobnym wpisie.

***

I to by było na tyle – cele na kolejny rok wyznaczone, czas brać się do roboty… A ot tym jak planować poszczególne dni by systematycznie te cele realizować, również już kiedyś pisałem. Polecam zajrzeć. 🙂

A Ty co zaplanowałaś już nadchodzący rok?