You are here: Home » Rozwój osobisty » Dlaczego jestem nieszczęśliwy?

Dlaczego jestem nieszczęśliwy?

Życie jest grą. Każdy dzień stawia przed Tobą kolejne misje, zadania do wykonania, ludzi których powinniśmy odszukać i coś im wręczyć. Grając nieraz będziesz czuł, że wybrałeś zbyt wysoki poziom trudności, lub masz za słaby sprzęt . Czasem zdarzy Ci się odnieść sukces – ukończyć studia z wyróżnieniem, powiększyć rodzinę lub kupić na promocji jakiś artefakt. Wszystkie większe osiągnięcia, jak w każdej przyzwoitej grze, będą save’owane – w Twoim CV, a radość jest tym większa, że to sieciówką i inni widzą Twoje postępy.

Uznanie, że życie jest grą ma jednak co najmniej jeden mankament:

Możesz przegrać

Dlaczego? Ponieważ nie znasz wszystkich reguł. Podobnie zresztą jak 7 miliardów pozostałych graczy. Najciekawsze, jest jednak to, że w tej grze, każdy  gracz ma możliwość dodawania własnych reguł. Musisz to jednak robić z głową – łatwo stworzyć reguły*, które będą Cię obezwładniać.
Chcesz wiedzieć, jakie 3 błędy popełniane podczas ustalania reguł gry sprawiają, że jesteś nieszczęśliwy? Chcesz poznać je, by móc unikać ich w przyszłości? Oto one:

 

#1 Jesteś nieszczęśliwy, ponieważ Twoje reguły są niemożliwe do spełnienia

Na moim blogu zachęcałem Cię już do obierania ambitnych celów. Takich, które będą dla Ciebie inspiracją i których realizacji sprawi, że nie będziesz mógł się doczekać kolejnego poranka. Czasem jednak zapominamy, że bycie ambitnym, nie znaczy bycia najlepszym… we wszystkim.

Gdy byłem mały chciałem zostać astronautą. Marzyłem o locie na Księżyc i zostaniu pierwszą osobą, która stanie na Marsie. Z perspektywy ponad 20 lat mógłbym stwierdzić „nie udało się, jestem beznadziejny”  albo wciąż cieszyć się z pracy w Instytucie Lotnictwa dostrzegając, jak moja dziecięca pasja i zamiłowanie do techniki przekuła się w to, co robię dzisiaj. Wszystko w życiu ma jakiś sens. Zdobyte doświadczenie, jeśli nie przyda się jutro, przyda się za tydzień.

Nie ograniczaj się  regułami, których spełnienie jest niemożliwe, a które sprawiają, że jesteś nieszczęśliwa. Jeśli dopiero zaczynasz biegać, nie zakładaj, że jeszcze w tym roku musisz przebiec maraton. Ćwicz regularnie, a uda Ci się za rok. Nie musisz też przy pierwszym starcie, osiągnąć najlepszego rezultatu wśród swoich znajomych. Przy kolejnych startach też nie…

Podobnie jest z dietą. Nie zakładaj, że musisz schudnąć 10 kg w ciągu miesiąca. No chyba, że chcesz się zdołować. 🙂 Zacznij wreszcie cieszyć się drogą, zamiast żyć od celu do celu.

Dlaczego jestem nieszczęśliwy jesteś Zorganizowani

Jeśli uzależniasz swoje szczęście od innych ludzi – ich uznania i akceptacji, możesz go nigdy nie zaznać…

#2 Jesteś nieszczęśliwy ponieważ wygrana zależy od kaprysu innych ludzi

Nie będziesz szczęśliwy tak długo, jak będziesz uzależniał swoje szczęście od akceptacji i przychylności innych ludzi.

Cokolwiek będziesz robił, wcześniej, czy później natrafisz na osobę, która będzie Ci nieprzychylna. Otwierając własny biznes będziesz musiał przeboleć rywalizację i niezadowolenie konkurencji. Pisząc bloga – komentarze hejterów, a uprawiając jakikolwiek sport, ktoś będzie musiał przegrać byś Ty mógł wygrać.

Jeśli chcesz uniezależnić się od opinii innych, musisz nauczyć się budować poczucie własnej wartości i pewności siebie. Najprostszym sposobem na to, jest zgromadzenie odpowiedniej ilości odniesień – życiowych doświadczeń, które pozwolą Ci uwierzyć, że wszystko jest dla Ciebie możliwe i że świat stoi do Ciebie otworem. Zacznij dostrzegać i koncentrować się na każdym małym sukcesie, który odnosisz. Przynajmniej na początku zapisuj je i przeglądaj, by zyskać na swój temat nowe zdanie, by wyrobić o sobie nowe, lepsze przekonanie.

Buduj w sobie optymizm, zadając „właściwe” pytania. Zamiast zastanawiać się „dlaczego nie dostałem awansu” zapytaj, „co mogę zrobić, by za rok dostać awans”. Tego typu myślenie skieruje Cię na zupełnie nowe tory, pozwoli skupić się na rozwiązaniu, a nie na bezsensowności obecnej sytuacji.

Jeśli chcesz uniknąć uzależnienia od kaprysów innych ludzi powinieneś również wziąć na siebie więcej odpowiedzialności. Zamiast czuć frustrację i złość z powodu czegoś, czego ktoś nie zrobił, zajmij się tym. Ograniczysz sobie negatywnych emocji, a ponadto zdobędziesz cenne doświadczenie.

 

#3 Jesteś nieszczęśliwy ponieważ Twoje reguły są w sprzeczności

Cenisz zdrowy tryb życia, aktywność fizyczną i łakocie? W końcu masz prawo do małej przyjemności… Nie chcesz, by przywarła do Ciebie etykieta osoby rozrzutnej, jednak trudno Ci odmówić sobie kolejnego elektronicznego gadżetu lub reklamowanego kosmetyku? A może po prostu cenisz sobie domowe ciepło i czas spędzony z najbliższymi, jednak praca i inne obowiązki znów okazały się ważniejsze?

Jeśli nie wiesz, co jest celem gry i jakie są jej reguły musisz przegrać

                         Tony Robbins 

Jak  zapoznać się z celem gry i jej regułami? Podobnie jak zrobiłeś to z monopoly i szachami – musisz poświecić temu czas. Poświeć jedno popołudnie, usiądź z kartką papieru i napisz, o co Ci tak naprawdę chodzi – po co żyjesz? Co jest dla Ciebie najważniejsze? Zdrowie, a zaraz po nim relacje z najbliższymi? A może sława i komfort? Zastanów się dobrze – każdy z tych systemów wartości, doprowadzi Cię do innych wyborów. Ważne, by być świadomym tej hierarchii -możesz ją nawet zapisać na swoim smartfonie. To pomaga w podejmowaniu decyzji! Wypisz co najmniej 10 wartości, którymi od dziś będziesz kierował się w swoim życiu. Zapisz je w kolejności od najważniejszej, do najmniej istotnej. Na koniec sprawdź, czy twoje reguły nie pozostają w sprzeczności. W przeciwnym razie Twoje życie pozostanie plątaniną złości przeplatanej frustracją i niezadowoleniem z siebie.

 

A co Twoim zdaniem odpowiada za to, że czujemy się nieszczęśliwi? Proszę, podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu!

 

Jeśli spodobał Ci się wpis „Dlaczego jestem nieszczęśliwy?” koniecznie przeczytaj również:

 

*O paraliżujących nas regułach naprawdę sporo dowiedziałem się z książek Brendona Burchard’a oraz Tonego Robbinsa. Jeśli Interesuje Cię temat pokonywania wewnętrznych ograniczeń, szczerze polecam Ci książki i kursy obu trenerów!

  • samorozwijalnia.pl

    Myślę, że jest jeszcze jedna rzecz, która doprowadza do poczucia bycia nieszczęśliwym. Po części pokrywa się z Twoim pierwszym podpunktem- bycie nieelastycznym i chęć stabilizacji. Kurczowe trzymanie się celów, określonej wizji tu i teraz zamiast dostosowywanie się do pojawiających się warunków i okoliczności. Przegapianie okazji z powodu rozpaczania nad niezrealizowanym planem.. 😉

    • Bardzo wartościowe spostrzeżenie! Dzięki za podzielenie się nim. 🙂
      Faktycznie, próba realizacji wszystkiego tak jak sobie to zaplanowaliśmy może prowadzić do nieszczęścia.
      Kodak np. zbytnio skupił się na tradycyjnej fotografii i wypadł z gry gdy rynek zaczęła dominować fotografia cyfrowa…
      Dawid

  • Myślę, że na odkrycie prawdziwych powodów tego po co się żyje potrzeba więcej czasu niż jeden wieczór z kartką papieru. Takie spisywanie wartości może być co najwyżej dobrym punktem wyjścia, aniżeli przełomową chwilą po której „już nic nie będzie takie samo”.

    • Słuszne spostrzeżenie!. Zgadzam się – jeden wieczór nie przemieni nas momentalnie. Zapoczątkuje jednak proces zmiany.
      Później będziemy potrzebować jeszcze sporo samokontroli, dogadania listy, jej modyfikacji czy obserwacji siebie. Jednak proces już się rozpoczął, a pierwsze zauważalne rezultaty zwykle tylko dodają nam motywacji do kontynuowania pracy nad sobą.
      Dawid

  • Bardzo mądrze napisane 🙂 Niestety, zwykle jesteśmy nieszczęśliwi dlatego, że nie pozwalamy sobie na szczęście…dlatego, że zbyt wiele od samych siebie oczekujemy…
    Pozdrawiam

    • Albo dajemy dobie wmówić, że tak wiele oczekiwać powinniśmy…
      Dawid

  • Wydaje mi się że bardzo popularne są właśnie te sprzeczne reguły – tak jak piszecie, chce się mieć ciastko i zjeść ciastko 🙂 Często „pomaga” też presja otoczenia – niby chcesz się odchudzać, ale wszyscy Twoi znajomi uwielbiają pizzę… Ciężki wybór wtedy. Trzeba mieć naprawdę silną wolę żeby nie patrzeć na przeszkody ale być skupionym na tym, czego się naprawdę chce i osiągnięciu tego.

    • Dziękuje za bardzo ciekawy komentarz! 🙂
      Czasem po prostu trzeba wiedzieć czego się tak w głębi chce. 🙂 Jeśli odchudzanie wynika z presji otoczenia, które jednocześnie zajada się pizza, faktycznie może to wywołać w nas sprzeczność. Jeśli jednak cel do którego dążymy jest naszym własnym, nienarzuconym przez znajomych, rodziców, kolegów z pracy to wtedy dużo łatwiej się postawić i odmówić.
      Dawid

      • Jest łatwiej, ale też są trudne momenty – najlepiej mieć wspierające otoczenie! 🙂

  • Natalia Jaranowska

    Zamiast mówić o tym czemu jestem nieszczęśliwa wolę odwrotnie – myśleć i pisać o tym co daje mi szczęście 🙂

    • Tak trzymaj Natalia. Fantastyczne podejście! 🙂
      Dawid

  • Wiele osób skupia się na wyniku – na tym, co chcą osiągnąć, a jeśli im się to nie udaje lub po drodze natrafiają na przeszkody, wtedy stają się nieszczęśliwi i sfrustrowani. Moim zdaniem sztuką szczęścia jest cieszenie się tym, co mamy w danej chwili. Cieszenie się każdym etapem w drodze do celu. Doceniając to co mamy, zarówno to co dobre, jak i to co złe, unikamy rozczarowań i zachowujemy większą radość z życia 🙂

    • Niestety bez celu nie ma i drogi, która może cieszyć… 🙂
      Dawid

  • Myślę, że na codzień lepiej się zastanawiać, co mnie tak naprawdę uszczęśliwia, niż odwrotnie. Jeśli rzeczywiście nasz poziom szczęśliwości jest tak niski, żeby aż się nad tym zastanawiać, to ja się z kolei zastanawiam czy już nie należy udać się do specjalisty, który nam pomoże.

    • Zrozumienie powodów wywołujących w ludziach nieszczęście jest paradoksalnie doskonałym sposobem, by być szczęśliwym. To tak jak z dietą. Muszę wiedzieć po czym się źle czuję i na co mam uczulenia, by wiedzieć czego unikać i czuć się świetnie.
      Dawid

  • Przeczytałam w jednej z motywacyjnych książek o pewnym ćwiczeniu, które porządkuje priorytety. Otóż trzeba sobie wyobrazić, że leży się w trumnie i odbywa się nasz pogrzeb. Pytanie brzmi jak byśmy chcieli być zapamiętani i co na pogrzebie mówiłby o nas poszczególne osoby: mąż/żona, dziecko, siostra czy koleżanka z pracy. To ćwiczenie bardzo porządkuje wartości…

    • Dziękuję, za wartościowy komentarz! 🙂
      Słyszałem kiedyś o tej metodzie (w odrobinę zmienionej formie), ale bardzo fajnie, że przytoczyłaś ją pod tym wpisem. 🙂 Może się komuś przydać!
      Dawid

  • Ciekawe podejście do życia 🙂 Ja mam dosyć podobne, chociaż zamiast o regułach myślałem bardziej o tym co jest moim sensem życia.

    P.S.
    Ostatnio nawet hejterom nie chce się komentować na blogach 😛

  • Tak, mierzenie sił na zamiary są super ważne. Do tego wartościowego tekstu chciałbym dodać jedną rzecz: samemu należy ocenić, czy poprzeczka nie jest ustawiona dla nas zbyt wysoko – nie powinniśmy sugerować się opinią innych. Tak naprawdę tym, co może powodować nasze cierpienie jest brak wiary w siebie i determinacji do osiągnięcia sukcesu. Możemy niepotrzebnie słuchać i przyjmować innych „nie dasz rady”, „odpuść”, „po co Ci to?”, etc., przez co faktycznie odpuszczamy. Wtedy jesteśmy nieszczęśliwi, bo chcemy czegoś od życia, po co nawet nie próbujemy sięgnąć.
    Pozdrawiam!

    • Czasem wysokość na której kładziemy poprzeczkę nie wynika ani z naszych potrzeb, ani nie jest bezpośrednio narzucane przez otoczenie. Zwyczajnie chcemy pokazać innym, że jesteśmy w stanie coś zrobić lub coś osiągnąć. Nie zależy nam na samym rezultacie, tylko podniesieniu swojej (niskiej) samooceny.
      Dzięki za wartościowy komentarz!
      Dawid

      • Też prawda. Nieraz bywa to zachowanie tak głęboko zakorzenione w podświadomości, że jest nieświadome. W jaki sposób jednak sobie zdać z tego sprawę?
        Moja pierwsza myśl: działać. Wtedy wraz z działaniem możemy uświadomić sobie swoje prawdziwe intencje. A co Wy o tym myślicie?

        • Działanie może tylko wzmacniać ten negatywny wzorzec. Proponowałbym raczej codziennie zarezerwować sobie kilka minut na chwilę refleksji i przeanalizowanie minionego dnia.
          Trzeba zwyczajnie dać sobie czas, by się zatrzymać się i zastanowić co i dlaczego robię. Ponadto zapisywanie przemyśleń gdy się rodzą zwykle daje lepsze efekty niż samo „rozmyślanie”.
          Dawid

  • Kasia

    Bardzo fajny wpis. Taka lekcja mądrości w pigułce, którą warto zapamiętać i często do niej wracać

    • Dziękuję Kasia! 🙂
      Bardzo się cieszę, że wpis Ci się spodobał. 🙂 I mam taką cichą nadzieję, że będziesz wracać, nie tylko do niego 🙂

  • Krystyna Polek

    staram się skupiać na moich realnych zamierzeniach 🙂 i aby były zgodne z moimi wartościami 🙂 czasami jednak muszę wyjść ze swojej strefy komfortu by przekonać się, że skorupa w której utkwiłam wcale nie jest dla mnie najlepsza 🙂 i że warto te niektóre cele przewartościować 🙂

    • Dzięki Krystyna za bardzo fajny komentarz! 🙂
      Wychodzenie ze strefy komfortu pozwala nam się rozwiać. Trzeba jednak uważać, by nie robić tego wbrew sobie i swoim zasadom. Taka chęć udowadniania sobie czegoś może wręcz stać się celem samym w sobie.

      • Krystyna Polek

        nie, nie stawiam sobie za cel udowodnienie czegoś 🙂 Po prostu uważam, że warto się sprawdzać 🙂 nieraz okazuje się, że to przekroczenie granicy strefy komfortu nie było dobrym rozwiązaniem no i trudno – wyciągnęłam wnioski na przyszłość 🙂 ale trzeba próbować i być otwartym na zmiany 🙂

        • Nie miałem absolutnie na myśli, że próbujesz komuś coś udowadniać. 🙂
          Wiem tylko, że można pójść w tym kierunku, a to niebezpieczne, bo odciąga nas od naszych prawdziwych pragnień.
          A jeśli wyszłaś ze strefy komfortu,coś nie wyszło ale wyciągnęłaś z tego doświadczenia to moim zdaniem to bardzo wartościowe doświadczenie, którego w żaden sposób nie powinnaś żałować!
          Pokonałaś swój strach i obawy. Nie bałaś się działać. Nauczyłaś radzić sobie z niepowodzeniem i wyciągać z niego lekcję.
          Wierzę, że każde doświadczenie czegoś nas uczy. Jeśli nie wykorzystasz tego teraz to może za rok, za 2, za 5. Nigdy nie wiemy kiedy przydadzą się nam umiejętności i wiedza, którą zdobyliśmy popełniając błędy.
          To właśnie czyni naszen życie takim pięknym… i tak zagadkowym.

  • madebysoyal.blogspot.com.tr

    Inspirujący wpis! Wydaje mi się, że czujemy się nieszczęśliwi bo czasem staramy się wszystkich zadowolić! Nie da się Kochani!!! Zajrzałam przez przypadek, ale zostanę na dłużej. Pozdrawiam!

    • Zgadzam się w 100%. 🙂 Nigdy nie uda nam się dogodzić wszystkim. Ludzie mają zbyt szeroki wachlarz oczekiwań. Poza tym, nie uważam, by próba dogodzenia wszystkim była celem naszego życia… 😉