You are here: Home » Rozwój osobisty » Syndrom Zosi Samosi – jak się od niego uwolnić i zacząć prosić o pomoc?

Syndrom Zosi Samosi – jak się od niego uwolnić i zacząć prosić o pomoc?

Zaprojektowanie silnika lotniczego wymaga 10 mln roboczogodzin. To około 6000 lat pracy dla jednej osoby. Przelatujące codziennie nad naszymi głowami samoloty, udowadniają jednak, że nawet tak syzyfową pracę można doprowadzić do końca. Kluczem do sukcesu jest planowanie, oraz umiejętne delegowanie zadań.
Niestety wielu z nas cierpi na syndrom Zosi Samosi – boimy się prosić o pomoc. I nie chodzi tu wyłącznie o to, że szkoda nam czasu na wyjaśnianie, nadzorowanie, czy wzięcie odpowiedzialności za ostateczny efekt pracy. Przyczyny zapadania na syndrom Zosi Samosi bywają  dużo bardziej subtelne. W tym wpisie wezmę pod lupę większość z nich. Powiem również, jak sobie z nimi skutecznie radzić oraz, jak zacząć delegować zadania.

 

Czy syndrom Zosi Samosi dokucza nam tylko w pracy?

Absolutnie nie! Syndrom Zosi Samosi zmusza wielu z nas do samodzielnego remontowania mieszkań, naprawy samochodu czy budowy stron www. Mimo, że nie czujemy się w tych dziedzinach kompetentni, nie sprawiają nam one satysfakcji  i stać nas na ich zlecenie, nie chcemy odpuścić. Nie chcemy zlecić tych czynności innym osobom bo… no właśnie, czemu?

 

Dlaczego warto pozbyć się syndromu Zosi Samosi i zacząć delegować zadania?

Przykład silnika lotniczego jasno pokazuje, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego samemu. Nie bez powodu umiejętność pracy zespołowej, jest obecnie tak pożądana przez pracodawców.

Delegowanie zadań daje również Twoim pracownikom możliwość rozwoju. Oddelegowanie im części zadań sprawia, że ich praca staje się bardziej ambitna i różnorodna. Wymaga ich większego zaangażowania, a to prowadzi do wzrostu motywacji i satysfakcji z pracy. W dłuższej perspektywie  czasu, delegowanie zadań prowadzi do budowy silnego, wszechstronnie uzdolnionego zespołu.

Delegowanie pozwala również zaoszczędzić pieniądze. Firmy zatrudniają pracowników o różnych kompetencjach i specjalizacjach, by maksymalizować efekt, przy minimalizacji kosztów. Pamiętaj o tym! Nawet jeśli pracujesz na etacie, powinieneś skrupulatnie maksymalizować zyski firmy. To bezpośrednio przekłada się na stabilność twojego miejsca pracy oraz Twoje wynagrodzenie.

Syndrom Zosi samosi zacząć delegować zadania Zorganizowani Dawid Machalica

Dlaczego wszystko chcemy zrobić sami? Jak zacząć delegować zadania?

Zrozumienie przyczyn zapadania na syndrom Zosi Samosi pomaga w pozbyciu się problemu. Zacznij obserwować swoje zachowanie i analizować przypadki, w których nie chciałeś oddać komuś swojej pracy. Poniżej znajdziesz najczęstsze przyczyny występowania syndromu Zosi Samosi wraz ze wskazówkami, jak sobie z nimi skutecznie radzić.

 

#1 Nie delegujesz, ponieważ boisz się popsuć relacje ze współpracownikami.

Jeśli nie będziesz delegował wyłącznie nudnych, mało ambitnych zadań, nic takiego Ci nie grozi. Pamiętaj również, by delegując zadanie wskazać, co jest w nim interesującego, czym można się wykazać i czego nauczyć. Pokaż, że zadanie jest fajne i ciekawe.  Nie zapomnij również, że delegując zadanie powinieneś zapewnić swój mentoring i wsparcie – większość z nas nie lubi być rzucana na głęboką wodę.

 

#2 Nie delegujesz, bo zrobisz to szybciej

W większości przypadków to krótkowzroczne podejście. Wystarczy Twoja choroba, urlop czy delegacja i nagle okazuje się, że pracy nie ma kto wykonać. Przez Twój syndrom Zosi Samosi nikt nie miał nawet szansy by wdrożyć się w dany typ zadania.

Delegowanie, na początku bywa czasochłonne. Jednak z czasem, gdy nauczymy się jasno przekazywać nasze wymagania oraz nadzorować pracę, zaczniemy zbierać plony i zyskiwać czas.

 

#3 Nie delegujesz, bo kochasz to co robisz

Możesz kochać również jedzenie czekolady, ale chyba zgodzisz się ze mną, że we wszystkim potrzebna jest kontrola i umiar. Jedyną osobą która może zadbać o life-work balance w Twoim życiu jesteś ty sam! Umów się więc na spotkanie z przyjaciółmi zaraz po pracy lub zarezerwuj na popołudnie bilety do kina. W ten sposób będziesz musiał się uporać z pracą w określonych ramach czasowych, a to po części zmusi Cię do oddelegowania choć części spraw.

 

#4 Nie delegujesz, ponieważ boisz się, że to ktoś inny zostanie dostrzeżony i nagrodzony.

Pamiętaj, że jesteście jednym zespołem! W wielu sytuacjach nie możesz odnieść sukcesu w pojedynkę. Jeśli z kolei nie odniesie go cała firma, za rok możesz nie mieć gdzie pracować…

Wspomniany strach jest również oznaką niskiej samooceny. Sama świadomość tego problemu powinna zmusić Cię do przełamywania się i rozpoczęcia delegowania zadań.

 

#5 Nie delegujesz, ponieważ boisz się być posądzony o lenistwo i niewydajną pracę

Następnym razem, gdy dopadnie Cię podobna myśl zastanów się czy to prawda. A może to po prostu kolejne oskarżenie Twojego wewnętrznego krytyka?!  (psss, zapisanie stwierdzenia na papierze zwykle pozwala spojrzeć na nie bardziej obiektywnie). Jeśli wykonujesz swoja zadania konsekwentnie nie obawiaj się – nikt Ci niczego nie zarzuci!

Syndrom Zosi samosi zacząć delegować zadania Zorganizowani

#6 Nie delegujesz ponieważ chcesz się czuć ważny, kompetentny i niezastąpiony

Delegowanie zadań, jasne przekazywanie wytycznych, kontrola postępów prac i ponoszenie odpowiedzialność za ich końcowy wynik jest fantastycznym potwierdzeniem Twoich kompetencji! Uświadomienie sobie tego faktu zwykle pomaga przełamać obawy i pozbyć się syndromu Zosi Samosi.

Delegując możesz „pracować” nad znacznie większą liczbą projektów, wnosić do każdego z nich coś od siebie, uczyć innych, a przy okazji rozwijać samego siebie.  Zamiast więc postrzegać delegowanie jako utratę możliwości, spróbuj samodzielnie odszukać co najmniej 10 korzyści, które płyną z delegowania zadań.

 

#7 Nie delegujesz ponieważ jesteś perfekcjonistą

W biznesie nie ma czasu na perfekcję. Można się co najwyżej do niej zbliżać. Małymi krokami. Bez takiego podejścia Microsoft nigdy nie wprowadziłby na rynek niedoskonałego Windowsa, a wiele samochodów nie opuściłoby desek kreślarskich. Jeśli delegowane zadanie naprawdę ma być wykonane idealnie, zaplanuj bufor czasu na ewentualne poprawki. Nie zapomnij również o regularnym kontrolowaniu postępów prac i korygowaniu na bieżąco ewentualnych błędów.

 

#8 Nie delegujesz ponieważ nie potrafisz tego robić

Praktyka czyni mistrza. Nigdy nie zdobędziesz odpowiednich umiejętności jeśli nie zaczniesz delegować. Poradniki i kursy mogą Ci pomóc, lecz nie zastąpią praktyki! Jeśli nie lubisz skakać na głęboką wodę, zacznij od delegowania prostych, mało krytycznych prac. Powodzenia!

 

A co Twoim zdaniem powoduje, że cierpimy na syndrom Zosi Samosi? Proszę podziel się w komentarzu swoimi spostrzeżeniami!

 

Jeśli wpisSyndrom Zosi samosi – jak się od niego uwolnić i zacząć delegować zadania?”  przypadł Ci do gustu koniecznie przeczytaj również:

 

  • Niestety taki syndrom Zosi Samosi dotyczy również mnie. W moim przypadku głównym powodem jest mój perfekcjonizm. Uczę się odpuszczać, jednak delegowanie zadań nie zawsze jest możliwe – na przykład w mojej pracy zawodowej nie deleguję zadań, bo najzwyczajniej nie mam takiej możliwości – nie ma osoby, której mogłabym je delegować.

    • Dobrze Cię rozumie. Perfekcjonizm dokłada nam mnóstwo pracy, której wcale nie musielibyśmy mieć. Jednak, sama świadomość problemu bardzo pomaga i pozwala spojrzeć na swoje działania nieco obiektywniej. 🙂
      W sytuacji gdy zadaniami nie możesz podzielić się z współpracownikami niezwykle ważne jest to, by potrafić mowić „nie”, albo przynajmniej nauczyć się negocjować realistyczne deadline’y.
      Wiem, łatwo się mówi…

      • Dokładnie tak. Niestety w mojej branży – księgowość i kadry, nie ma możliwości zmieny terminów – Skarbówka i ZUS są nieubłagane i nie można z nimi negocjować 😉

  • W moim przypadku syndrom Zosi Samosi spowodowany jest nadmiernym zainteresowaniem wszystkim. Uwielbiam się uczyć – czytać książki, magazyny, oglądać filmy instruktażowe, zdobywać nowe umiejętności (programy komputerowe, żonglowanie, kostki Rubika), teraz założyłam stronę internetową. Z jednej strony wierzę, że wszystko czego się uczę może mi się kiedyś w życiu przydać – z drugiej – zaczynam powoli się przekonywać, że w wieku 24 lat powinnam już zawęzić te zainteresowania, skupić się jednym i to udoskonalać. W końcu – jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

    • Ciekawość świata jest świetną cechą, zwłaszcza w Twoim wieku! 🙂 Masz jeszcze mnóstwo czasu na to by się „ustatkować” i obrać specjalizację. Elastyczność i wszechstronność są dziś w cenie. Nim poświęcimy się czemuś zupełnie warto dać sobie czas na określenie co tak naprawdę nas kręci.

      • Wszechstronność dotyczy mnie na pewno, nad elastycznością ciągle muszę pracować, bo mam skłonności do ślepego uporu jak się na coś zdecyduję 🙂 Ale dziękuję, pocieszyłeś mnie 🙂

  • U mnie syndrom Zosi-samosi zadziałał przy urządzaniu mieszkania. Niestety, okazało się, że samo zamiłowanie do pięknych wnętrz nie wystarcza. Dziś zatrudniłabym architekta, nie tylko po to, żeby wszystkie pomieszczenia były spójne (u mnie każde jest z innej parafii), ale przede wszystkim, by polecił porządną ekipę remontową.

  • Małgorzata Nowak

    Mam syndrom Gosi samosi 🙂 mam wrażenie, że jeżeli to mi na czymś najbardziej zależy, to nikt nie zrobi tego lepiej niż ja!

  • Że człowiek musi się uczyć proszenia o pomoc i współpracy. To powinno być w naturze każdego z nas, bo w grupie kiedy dzielimy się obowiązkami, wszystko przychodzi łatwiej 🙂 Ale wiele osób ma z tym problem. Część się wstydzi zapytać, inni chcą za wszelką cenę pokazać, że sami potrafią i dadzą radę. Różnie z tym wychodzi. Po prostu trzeba nad wszystkim trochę popracować.

  • To jest niestety typowa przypadłość dopadająca właścicieli niewielkich firm, Świadomość tego, że w razie błędu można często położyć całą firmę powoduje, że właściciel wszystko chce robić sam i nawet w sytuacji, gdy zatrudnia pracowników, to i tak kontroluje i waliduje nawet najdrobniejszy element ich pracy. Niestety efekty zazwyczaj są odwrotne 🙁

    • Ciekawe spostrzeżenie! Po buźce na końcu wnioskuje jednak, że chyba masz z tym związane własne nieprzyjemne wspomnienia… 🙁

  • Ja z kolei zazwyczaj z delegowaniem nie mam problemów. Jak byłem przewodniczącym Biura Karier to delegowałem wszystko i zajmowałem się tylko nietypowymi przypadkami, problemami i koordynowałem pracę innych. Z boku mogło to wyglądać jakbym się obijał 😛
    Z kolei nie potrafię delegować zadań, na których szczególnie mi zależy. Blog jest w całości robiony przeze mnie i nie wyobrażam sobie, dopuścić do niego kogoś innego.

  • Hmmm… mam z tym problem, chociaż bardziej w życiu prywatnym. Myślę, że dla wielu osób może to być kwestia przyzwyczajenia – sama tak mam. Po prostu jestem jedynaczką, często musiałam sobie radzić sama, kiedy już stałam się dorosła i nie było ze mną rodziców i jakoś tak… po prostu nawet nie pomyślę o tym, że można poprosić o pomoc. Uczę się jednak z tym walczyć.