You are here: Home » Rozwój osobisty » Zrób to szybciej!

Zrób to szybciej!

W życiu często poprzestajemy na wyznaczeniu celów. Nie precyzujemy ich, nie wyznaczamy sobie na ich podstawie małych kroków, które pozwolą nam systematycznie je urzeczywistniać. Po określeniu celu wierzymy, że biegniemy we właściwym kierunku, nie widząc mety ani nawet wyznaczonej trasy. Nie biegniemy szybko, wiemy, że sił musi nam wystarczyć na następne kilkadziesiąt… lat życia.

Ciągle w biegu, ciągle zmęczony, bez mapy, na której jednym rzutem oka można sprawdzić czy chociaż biegnę we właściwym kierunku. Tak wyglądało moje życie gdy byłem „życiowym maratończykiem”. Obierałem odległy cel – „w tym tygodniu zrobię to” i biegłem. Biegnąc, zatrzymywałem się, to aby odpisać na maila, który właśnie przyszedł, to by przedyskutować z Kingą pomysł, który właśnie zrodził się w mojej głowie. Uważałem, że te sprawy nie mają żadnego znaczenia. „Liczy się wytrzymałość”, powtarzałem sobie i kontynuowałem bieg.

Na szczęście znalazłem odpowiedniego trenera – historyka nazwiskiem Parkinson, który do znudzenia powtarzał „praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie„. Zgodnie z jego zaleceniem zmieniłem harmonogram swoich „treningów” – swojej pracy zawodowej, ćwiczeń fizycznych, rozwoju osobistego. Stałem się SPRINTEREM. Teraz wyznaczam cel na następne 15, 30, 45 minut, jasno precyzuję co w tym czasie zrobię, odpalam stoper i…

Po co ja właściwie dzielę dystans maratonu na serię sprintów?

Mógłbym napisać tu, jak towarzysząca rozdzielaniu zadań na fragmenty inkubacja pomaga zwiększyć kreatywność. O tym, jak podejście „sprintera” pozwala pozbyć się chęci odkładania na później-gdy zamiast na „stwórz CV” skupiamy się na „wypisz swoje doświadczenie zawodowe. Mógłbym również napisać jak zasada Pareto pozwala mi skupić się na najważniejszych „biegach” w sezonie – które wniosą najwięcej do mojej pracy, małżeństwa, kondycji fizycznej czy relacji z innymi ludźmi. Nie będę się tu jednak na ten temat rozpisywał. I tak mi nie uwierzysz póki sam nie spróbujesz.

Zrób to szybciej Zorganizowani | zarządzanie czasem

Jak więc zmienić „dyscyplinę” i z maratończyka stać się sprinterem?

Przede wszystkim określ, jaka jest Twoja „wydolność tlenowa” – jak długo jesteś w stanie „biec” pracując nad zadaniem wymagającym 100% Twojej koncentracji, bez rozpraszania się, bez chęci sprawdzenia facebooka, odezwania się do kogokolwiek. W ten sposób zdefiniujesz, czy Twoim dystansem jest 1,5h (maksymalny czas w którym możemy pracować efektywnie) 0,5h czy 15 minut.

Jeśli już obrałeś dystans, uczyń ze sprintu bieg z przeszkodami – zdefiniuj co dokładnie chcesz wykonać w tym krótkim bloku czasu. Do zdefiniowania tego przydaje się ogólny plan dnia. Na jego bazie wystarczy „stworzyć wpis na bloga” zamienić w bloki, w których kolejno stworzę wstęp, zapiszę myśli przewodnie wpisu, znajdę i obrobię zdjęcie itp.

Uprzątnij trasę

Kilka lat temu oglądałem świetny program na temat bicia rekordu prędkości. Na lądzie wynosi on obecnie ponad 1200km/h. Moją uwagę przykuł wtedy fakt, że na kilka godzin przed startem zespół wcale nie skupiał się na przygotowaniem pojazdu. Był on zajęty zamiataniem trasy. Zamiataniem! Zespól wiedział, że jeśli samochód najedzie na choćby mały kamyk może utracić stateczność, oderwać się od podłoża i dosłownie odlecieć.

Pamiętaj – jeśli chcesz bić rekordy prędkości – pracować szybko i efektywnie, powinieneś również uprzątnąć swoją „trasę”. Zamknij niepotrzebne okna przeglądarki, schowaj zalegające na biurku papiery, wyjmij tylko to, co naprawdę potrzebujesz, byś podobnie jak wspomniany pojazd nie oderwał się od wyznaczonej trasy.

Wyznacz sobie nagrodę

Czy jakikolwiek zawodnik staje do rywalizacji nie oczekując nagrody? Dla jednych są to pieniądze, dla innych sława i podziw fanów. Ty jako rasowy sprinter również powinieneś oczekiwać nagrody! Wyznacz ją sobie przed rozpoczęciem „biegu”. To wcale nie musi być coś dużego – telefon do znajomego, szklanka soku czy zajrzenie na fb wystarcza, by zmotywować wielu do działania.

To nie wielobój!

Wielu czołowych sprinterów jest również świetnymi skoczkami w dal. Zwróć jednak uwagę, że żaden z nich nie skacze biegnąc na 100m. Ty również nie powinieneś robić 2 rzeczy jednocześnie. Obierz cel, skup się na nim całość swojej uwagi, a za kilkanaście minut, po wykonaniu zadania będziesz mógł przenieść zainteresowanie na inny obszar. Jeśli podczas „biegu” coś przyjdzie Ci do głowy, czujesz nagłą potrzebę przedyskutowania nowego pomysłu – nie schodź z bieżni! Zapisz pomysł na kartce lub w komputerze i biegnij dalej. Sprinterzy nie zatrzymują się w połowie biegu by porozmawiać z trenerem lub pozdrowić fanów. Za linią mety będziesz miał chwilę wytchnienia, by zastanowić się co zrobić z nowym pomysłem.

Zainwestuj w swój sukces

Pamiętaj, że tak, jak sprinterzy nie oszczędzają na obuwiu, które częściowo determinuje ich sukces, tak i Ty nie powinieneś na siłę oszczędzać na przedmiotach podnoszących Twą wydajność. Każdy z nas wie ile frustracji może spowodować zacinający długopis, myszka albo niedopracowana ale DARMOWA aplikacja. Zastanów się, czy rzecz która „pożera” czas naprawdę jest darmowa?

Nie jesteś hartem

Czy widziałeś kiedyś wyścigi hartów? Grupa psów jest wypuszczana z boksów i goni elektronicznego królika, który ciągle jest tuż przed nimi. Psy są oszukiwane wizją, że zaledwie kilka metrów dzieli je od zdobyczy. Ty nie jesteś hartem! Jesteś sprinterem, twój cel na następne kilkanaście minut jest jasno zdefiniowany, wiesz też ile zajmie Ci jego ukończenie. Jeśli po upływie wyznaczonego czasu, zrobisz to, co wielu ludzi robi tuż po obudzeniu – włączysz drzemkę, nie tylko zaczniesz tracić wiarygodność we własnych oczach. Twój mózg nauczy się, że chcesz go omamić wizją krótkiej przebieżki, w rzeczywistości biegnąc maraton – zacznie się buntować i w końcu znów zaczniesz odkładać „bieganie” na później. Ponadto kilka takich przedłużonych zadań łatwo doprowadzi do sytuacji gdzie w Twoim planie biegowym zabraknie pół godziny.

Bądź swoim własnym trenerem – analizuj swoje występy

Czy światowej klasy sprinterzy 100% czasu spędzają na bieżni albo siłowni? Kondycja fizyczna nie jest jedynym czynnikiem decydującym o sukcesie. Oprócz „biegania” musisz zacząć analizować swoje występy, zbierać informacje o przeszkodach, na które natrafiłeś (niespodziewany telefon, czy kolega opowiadający jak spędził weekend) i szukać sposobów ich omijania. Pamiętaj, na świecie wśród „sprinterów” jest wielu „starych wyjadaczy”, którzy te przeszkody nauczyli się omijać. Wystarczy sprawdzić co u nich zadziało.

Do biegu, gotowi, start!