You are here: Home » Szybka nauka » Muzyka do nauki i pracy to nie tylko Mozzart!

Muzyka do nauki i pracy to nie tylko Mozzart!

„Podobnie jak sztuka dekoruje przestrzeń, muzyka dekoruje czas”.  Muzyka może stanowić doskonałą oprawę dla naszego życia, może je urozmaicać, dodawać energii, wpływać na nasze emocje. Może również, jak pokazuje wiele badań, pomóc nam lepiej radzić sobie w szkole, na studiach i w pracy – łagodzi bowiem stres, podnosi koncentrację, a w rezultacie pomaga wydobyć z nas to, co najlepsze. Co więcej, muzyka do nauki i pracy, to nie musi być wcale Mozart, jak twierdzono jeszcze kilka lat temu.

 

Muzyka w pracy to korzyści dla pracownika i pracodawcy!

Muzyka nadaje tempo temu, co robimy. Słuchając wpadamy w pewien trans – skupiam się na tym co robię, mniej rozprasza mnie to, co dzieje się wokół (np. na openspace’ie!). Muzyka wnosi również odrobinę życia do monotonnych zadań, które chcąc nie chcąc musimy wykonać. Jeśli jest odpowiednio dobrana, nie rozprasza, a wręcz przeciwnie – pomaga zmniejszyć ryzyko popełnionego błędu.

Lepsza koncentracja,  wyższa satysfakcja z pracy, mniejsze ryzyko błędu oraz szybsze wykonywanie rutynowych czynności – to korzyści, które odczuwa nie tylko pracownik!

Muzyka do nauki i pracy szybka nauka Zorganizowani

Ilustracja do wpisu: „Muzyka do pracy i nauki to nie tylko Mozzart!” Fot. Providence Doucet

Jaka muzyka do pracy fizycznej i niewymagających skupienia prac biurowych?

Jeśli zadanie, nad którym pracujemy nie wymaga od nas pracy z tekstem i słowami –  programowania, układania prezentacji, pisania raportów itp., to idealna będzie muzyka, którą po prostu lubimy! Nie ma tu znaczenia gatunek i to czy zawiera ona słowa czy jest ich pozbawiona. W pracy fizycznej,  podczas porządkowania notatek lub np. pracy z grafikami najlepiej słuchać tego, co dodaje nam energii do działania. Jedynym ograniczeniem jest w zasadzie tempo – zbyt wolna muzyka może nas rozleniwić. Ja jeśli nie mam nastroju na poszukiwanie nowości włączam tę składankę.

 

Jaka muzyka do nauki i  pracy wymagającej koncentracji?

Temu tematowi poświęcono najwięcej badań i co najważniejsze, wyniki są tu spójne:  w przypadku większości badanych słuchanie muzyki poprawia koncentrację tylko jeśli muzyka ta nie zawiera słów. Słowa w języku który rozumiemy sprawiają, że nasz mózg bez przerwy przeskakuje pomiędzy tekstem nad którym pracujemy, a słowami wokalisty. Potwierdzają to m.in. badania przeprowadzone w Cambridge

Czy w takim razie podczas pisania sprawozdań, przygotowywania prezentacji lub programowania jesteśmy skazani na muzykę klasyczną? Absolutnie nie! Poniżej kilka propozycji, które warto przetestować.

 

Soundtracki

Ścieżki dźwiękowe najczęściej nie zawierają tekstu, a mają tę ciekawą właściwość, że ożywiają emocje, które łączymy z danym filmem lub grą. Pozytywne emocje są właśnie tym, czego potrzebujemy by pracować efektywnie i bez stresu. Obecnie soundtracki najłatwiej wyszukiwać za pomocą serwisów takich jak Spotify, Sound Cloud czy Tidal. Osobiście do pracy polecam ścieżki z  Saving Private Ryan i Lord of The Rings. To jednak kwestia preferencji – ciekaw  jestem Waszych typów.

 

Coffitivity

Podczas pisania książki „Koncentracja. Poznaj klucz do sukcesu” słuchałem niemal wyłącznie tego. Coffitivity jest aplikacją, która odtwarza dźwięk „gwaru” kawiarni, korytarza na uczelni itp. Taki nic nie znaczący szum, nie ma zbyt dużej wartości estetycznej. Zacząłem testować go z czystej ciekawości  i w moim przypadku sprawdził się świetnie!

Tajemnica Coffitivity leży (zdaniem autorów) w tym, że niewielkie natężenie nic nie znaczących dźwięków, wymusza na naszym mózgu konieczność selekcji tego, co istotne, a w rezultacie pomaga w skupieniu się na pracy lub nauce.

Polecam przetestować Coffitivity.  Prawdopodobnie nie będzie to coś, czego będziesz chciała słuchać na co dzień, lecz w przypadku gdy terminy gonią, warto sięgnąć po taki dodatkowy wspomagacz.

 

Muzyka instrumentalna

Coraz więcej badań potwierdza, że efekt Mozarta jest przeceniany. Muzyka barokowa ze względu na swoje tempo i wysokie tony wprawia większość osób w dobry nastrój. Poprawia również wyobraźnie przestrzenną (coś dla nas inżynierów). Sam wybór kompozytora jest już jednak kwestią indywidualnych preferencji. Jeśli lubisz muzykę klasyczną i chcesz spróbować, polecam składanki:

Ja, mimo że chętni słucham muzyki klasycznej, zauważyłem, że kompletnie nie sprawdza mi się ona jako muzyka do nauki. Zamiast tego wybieram muzykę instrumentalną tworzoną przez muzykoterapeutów. Składanka Deep Focus stworzona przez RelaxDaily jest moim zdaniem najlepszą z nich. Słucham jej m.in. podczas pisania tego wpisu.

 

Czasem nieważne czego słuchasz ale jak…

Muzyka do nauki to nie tylko wybór odpowiednich kawałków, ale i pewien „rytuał” z nimi związany. Nasz mózg lubi rutynę i łatwiej mu przejść w tryb koncentracji słysząc kawałki przy których już niejednokrotnie pracowałeś.

Gdy słyszymy nowe kawałki (zwłaszcza jeśli są dobre),  koncentrujemy się nich, a nie na tym nad czym akurat pracujemy. Mając wiec wiele na głowie warto sięgać przede wszystkim po sprawdzone składanki.

Muzyki w miarę możliwości warto słuchać przez słuchawki. Nie tylko zapewniają świetną jakość dźwięku lecz również odcinają nas od wielu rozpraszaczy – np. grającego w sąsiednim pokoju telewizora.

***

Jeśli wpis „Muzyka do nauki i pracy to nie tylko Mozzart!” przypadł Ci do gustu, to koniecznie przeczytaj również:

  • Eligiusz Zrubek

    Wspaniały wpis. Kiedyś nie bardzo lubiłem muzykę poważną, lecz teraz bardzo często jej słucham. Uważam że jest wspaniała i uzdrawia ducha, przenika do naszego ciała i czujemy sie lepiej.. Też robie wpisy blogowe takie jak np ten o ponawaniu ciekawych ludzi 🙂 Jezeli Ci sie spodoba to napisz też opinnie u mnie 🙂 Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze wpisy. http://ezrubek.pl/jak-poznawac-ciekawch-ludzi-i-robic-z-nimi-wywiady/

    • Dzięki! Do muzyki klasycznej czasem trzeba po prostu dorosnąć 😉

      • Eligiusz Zrubek

        Zgadza się mam 42 lata i w 100% mam racje, za młodu człowiek na nią nie zważał, teraz jest inaczej 🙂

  • Też słucham muzyki przy pracy, ale z różną intensywnością. W zależności od humoru 😉 Oprócz Lord of the rings, polecam symfonie Star Warsów.

    Przetestuję sobie Coffitivity. Już dawno zauważyłem, że lubię dźwięki tłumu czy kawerny. Zobaczę jak się one mi sprawdzą.

    • Podziwiam! 🙂 Ja Gwiezdne Wojny testowałem, lecz kompletnie nie potrafiłem się przy nich skupić 😉

  • Katarzyna Berska

    W moim przypadku wiele zależy od tego czym się zajmuję. Gdy piszę na bloga słucham Lindsey Stirling lub Piano Guys, raczej utworów spokojnych, mało dynamicznych. Podczas sprzątania, gotowania tempo muzyki rośnie, a kiedy chcę wyrzucić z siebie emocje – włączam muzykę polskich artystów i śpiewam razem z nimi 😀

    • Mam identyczne odczucia! Podczas pracy fizycznej przydaje się muzyka, która dodaje energii.
      Nie wyobrażasz sobie chyba jednak śpiewać podczas pisania wpisu? Bo ja nie 😉