Zwierzętom w ZOO serwowane są torty lodowe, Polsce grozi blackout spowodowany rekordową falą upałów, a dla wielu błogi czas urlopu minął. W tej sytuacji można narzekać, obwiniać komunikację publiczną o brak klimatyzacji, a pracodawcę o brak litości w kwestii dress code’u.
Można też wziąć sprawy w swoje ręce. Pamiętaj – możesz zmienić tylko tyle i aż tyle za ile czujesz się odpowiedzialny.
Kinga w swoim wpisie skoncentruje się na sposobie przetrwania upałów w domu. Jako nauczycielka wypoczywająca w domu podczas przymusowego urlopu, ma na ten temat garść przemyśleń. Ja z kolei chciałem podzielić się sposobami przetrwania upałów w pracy i podczas dojazdu do niej. Zaczynamy!
Ubiór
- Tu największym „odkryciem” jest chyba podroż w stroju, który zmieniamy po dotarciu na miejsce. Rozwiązanie jest świetne, zwłaszcza dla osób, których praca wymaga noszenia koszul z długim rękawem oraz garnituru bądź garsonki.
- W upalne dni powinniśmy postawić na naturalne, przepuszczające powietrze i parę wodną materiały. Poliester i wiskoza nie są wiec wskazane. No chyba, że łatwość prasowania cenimy ponad dobitny wzrok kolegów i klientów na widok plam pod naszymi pachami.

- Wybierzmy luźniejsze ubrania np. klasyczne, nietaliowane koszule i nieobcisłe spódnice. U mnie dodatkowo sprawdził się krótki rękaw, choć przez kilka pierwszych dni upałów próbowałem trzymać fason i chodzić w długim. Wreszcie skapitulowałem i poczułem różnicę. Zdaje się, że długość jednak ma znaczenie

- Kolory powinny być jasne nienagrzewające się od promieni słonecznych.
- Buty, tu rada głownie dla pań – starajcie się wkładać buty na niskim obcasie lub w ogóle z niego zrezygnować. Obcas ma wpływ na prawidłowość krążenia i ewentualne puchniecie kończyn. Chociaż Kinga lubi szpilki, w ostatnich dniach widuję ją tylko w sandałach… niestety 😉
Podroż
Bez względu na to z jakiego środka transportu korzystasz powinieneś mieć pod ręką butelkę wody mineralnej oraz paczkę chusteczek higienicznych (mogą to być również chusteczki odświeżające).
Transport publiczny
- Jeśli korzystamy z transportu publicznego, wiążącego się z przesiadkami, powinniśmy (o ile charakter pracy na to pozwala) zaplanować podroż poza godzinami 15-17. Wtedy temperatura jest najwyższa (wbrew powszechnej opinii najwyższych temperatur nie notuje się w południe!). Przy wyborze godziny dojazdu warto również uwzględnić tłok w komunikacji gdyż bezpośrednio przekłada się on na wydajność zainstalowanej tam klimatyzacji.
- Paniom podróżującym komunikacją proponuję zaopatrzyć się w wachlarz – drobny, stylowy ale i przydatny gadżet. Można oczywiście improwizować używając kartki papieru lub gazety.
Samochód
- Podróżując samochodem musimy przede wszystkim zadbać o znalezienie zacienionego miejsca parkingowego. W przeciwnym razie powrót do samochodu może być nieznośny.
- Drugą kwestią jest klimatyzacja. Mimo że obecnie większość samochodów ją posiada, proponuję nie szaleć
Nie powinniśmy przede wszystkim ustawiać temperatury dużo niższej (max ~10*C) niż ta panująca na zewnątrz. W przeciwnym razie możemy doprowadzić do szoku termicznego lub po prostu zachorować na anginę lub przeziębić się. Niestety tą radę oparłem na własnej wpadce – dziś rozpocząłem urlop… z katarem.
Rower
- Pozwala nam ominąć korki oraz zrezygnować z zatłoczonej komunikacji. W dodatku mieszkając np. w Warszawie wcale nie musisz posiadać własnego roweru – a wszystko dzięki wypożyczalniom Veturilo.
Pieszo
- I w końcu mój faworyt! Uwielbiam spacer przez park tuż po 6 rano, gdy powietrze jest jeszcze chłodne a alejki puste. W ten sposób nie tylko skracam o połowę czas spędzony w tramwaju, ale również mam szansę dotlenić się i naładować baterię przed dotarciem do pracy.
Jedzenie i picie
- Jeśli chodzi o jedzenie, to przede wszystkim powinniśmy starać się jeść lekko. Tłuste posiłki oraz jedzenie typu fast-food nie tylko sprawi, że poczujemy się senni, ale również zaburzą gospodarkę wodną organizmu. U mnie najlepiej sprawdzają się sałatki warzywne, ewentualnie z dodatkiem kurczaka lub indyka, oraz wszelkiego rodzaju shake’i i smoothies. Wiele stron i blogów kulinarnych posiada osobną kategorię przepisów przygotowanych z myślą o upałach. W ubiegłym tygodniu korzystaliśmy z niej … no dobrze, głównie Kinga
wielokrotnie. - WODA. W upalne dni powinniśmy wypijać jej nawet 3 litry. By o tym pamiętać można ustawić przypomnienie w telefonie lub użyć aplikacji np. „Muszynianka-pij wode”.
- Świetną alternatywą dla wody może być schłodzona, orzeźwiająca herbata miętowa lub dostarczający magnez i potas sok pomidorowy. Warto wziąć sobie tę radę do serca, ponieważ te tracone wraz z potem pierwiastki odpowiadają za odporność na stres, na który w pracy jesteśmy szczególnie narażeni.
- Pijąc powinniśmy pamiętać, by napoje nie były zbyt zimne. W przeciwnym razie o anginę nietrudno.
- Alkohol – temat kontrowersyjny. Zdaniem wielu nic nie gasi pragnienia lepiej niż zimne piwko po pracy. Piwo faktycznie gasi pragnienie, problem w tym, że na krótko. Późniejszy rozkład etanolu wraz z moczopędną właściwością piwa prowadzi do odwadniania organizmu.
A jak Ty radzisz sobie z upałami w pracy? Zapraszam do komentowania.



